Czy konieczne było komplikowanie przepisów dotyczących wspierania przedsiębiorców w czasie koronakryzysu

Czy konieczne było komplikowanie przepisów dotyczących wspierania przedsiębiorców w czasie „koronakryzysu”?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W minionych dniach uczestniczyłem w licznych wideokonferencjach, przeczytałem mnóstwo publikacji i aktów prawnych oraz rozmawiałem z wieloma osobami na temat wspierania przedsiębiorców w czasie „koronawirusowego paraliżu”. Coraz bardziej ewidentne staje się, że nasze państwo standardowo i konsekwentnie idzie w kierunku komplikowania sytuacji oraz nadmiernego biurokratyzowania udzielanej pomocy.

Instytucje udzielające wsparcia nie współpracują oraz nie komunikują się ze sobą. Cieszące się największym zainteresowaniem umorzenie składek realizowane jest przez ZUS, ale już programem 40-40-20 zajmuje się FGŚP za pośrednictwem wojewódzkich urzędów pracy. O pożyczkę 5.000 zł należy wnioskować do powiatowych urzędów pracy, natomiast o subwencje w ramach "tarczy finansowej" – obsługiwanej przez PFR – wnioskuje się do wybranego banku. O ewentualnym wsparciu przy problemach podatkowych mamy z kolei rozmawiać z urzędami skarbowymi, a do tego dochodzą jeszcze indywidualne rozmowy z urzędami miast i gmin (podatki lokalne i czynsze), urzędami marszałkowskimi lub instytucjami otoczenia biznesu. Dla przeciętnego przedsiębiorcy konieczność kontaktowania się z różnymi instytucjami w sprawie rozwiązania jednego problemu (jakim jest utrata płynności finansowej), jest wręcz zdumiewająca. Ale to nie wszystko. Chaos informacyjny, setki stron aktów prawnych (do tego tysiące stron wyjaśnień), wysoki poziom skomplikowania, brak konsekwencji w przepisach, odsyłanie od instytucji do instytucji, brak jednoznacznych odpowiedzi na wiele pytań, to właśnie uroki polskiej biurokracji w dobie „koronakryzysu”.

Najlepszym dowodem na to, że urzędnicy i przedsiębiorcy funkcjonują w różnych rzeczywistościach (choć ci pierwsi utrzymywani są przez tych drugich) jest przykład Wrocławia, gdzie – na 464 złożone wnioski o dofinansowanie wynagrodzeń – odesłano do poprawki 464 z nich (100%!). Nie trudno się domyślić, że urzędnicy całą winą za ten stan rzeczy obarczają przedsiębiorców i popełniane przez nich błędy. Jednakże każdy rozsądny człowiek wie, że prowadzenie firmy w Polsce jest wręcz karkołomnym zadaniem (znacznie trudniejszym, niż opracowywanie i sprawdzanie wniosków), w związku z czym nasuwa się na myśl, że kolejny raz ostro przesadzono z biurokracją. Nawet w tak trudnych okolicznościach jak obecnie politycy i urzędnicy nie są w stanie zrozumieć, że biurokracja dobija przedsiębiorczość.

O ile prościej, mniej stresująco i skuteczniej by było, gdyby rząd postawił na trzy konkretne działania:

  • umożliwienie dobrowolnego opłacania ZUS przez określony czas dla wszystkich przedsiębiorców,
  • odroczenie wszystkich obowiązków biurokratycznych dotyczących przedsiębiorców przynajmniej na okres trwania stanu epidemii oraz przez trzy miesiące po jego zakończeniu,
  • bezpieczne, ale niezwłoczne odmrożenie wszystkich branż, urzędów i szkół.

Środki finansowe, które rząd postanowił „wygospodarować” na wspieranie przedsiębiorców, powinno się natomiast przeznaczyć na:

  • poprawę płynności finansowej (na wzór obecnie wdrażanej „tarczy finansowej”),
  • wsparcie szpitali w walce z koronawirusem (celem uniknięcia paraliżu służby zdrowia),
  • działania umożliwiające bezpieczny powrót do pracy wszystkim tym pracownikom, którzy jeszcze mają gdzie pracować.

My – przedsiębiorcy – musimy skoncentrować się teraz na działaniach zmierzających do pozyskiwania jakichkolwiek przychodów ze sprzedaży, a nie na czytaniu ustaw i wypełnianiu skomplikowanych, niejednoznacznych formularzy!

Pomimo uciążliwej biurokracji i ciągłej niepewności, życzę wszystkim przedsiębiorcom wytrwałości, możliwości pozyskiwania nowych zamówień oraz jak najdłuższego utrzymania płynności finansowej. Zachęcam również do realizowania zakupów (towarów i usług) w lokalnych, polskich firmach oraz do nabywania lokalnych, polskich produktów, ponieważ dla wielu firm nasze zakupy okażą się autentyczną formą wsparcia, a nawet mogą uratować sytuację tych, których obecna sytuacja dotknęła najboleśniej.